Tłusty czwartek u nas — dlaczego nie pieczę pączków, kupuję 6 i robię faworki
Tłusty czwartek u nas wygląda zawsze tak samo. Idę do lokalnej cukierni o 7:30, kupuję 6 pączków za 24 zł — czterech klasycznych z różą, jeden z budyniem, jeden z czekoladą. Wracam, kładę pudełko na stole. Czworo nas, sześć pączków — bo zawsze musi zostać jeden „na potem". Ten jeden to mój prywatny manifest, że niedoskonałość jest piękna.