Pewnego czerwcowego popołudnia jechałam z dziećmi z babci do domu i ścieżką polną minęłyśmy łąkę, na której maki były tak gęste, że trawy prawie nie było widać. Córka — wtedy świeżo siedmioletnia, kapeluszowa, w wiecznej sukience — krzyknęła z fotelika: „Mamo, stop, stop, STOP!". Zatrzymałam się, wyjęłyśmy je z fotelików, weszłyśmy między kwiaty i przez następną godzinę byłam świadkiem czegoś, co rzadko widuję jako matka — totalnego, bezgłośnego zachwytu. Syn, wtedy ledwo czterolatek, biegał między łodygami jak mały pies. Córka przykucnęła i palcem dotykała każdego płatka, jakby się bała, że spłoszy.
Dwa tygodnie później wróciłyśmy tam już świadomie, z aparatem i jedną prostą lalką. To była najpiękniejsza sesja, jaką do tej pory zrobiłam swoim dzieciom. Spisałam wszystko, czego się przy okazji nauczyłam — bo makowe pole to nie jest plener, w który wskakujesz przypadkiem; to jest plener, do którego się przygotowujesz, jeśli chcesz mieć z niego więcej niż 30 zamazanych zdjęć z telefonu.
Kiedy kwitną maki w Polsce — krótkie okno, długi dzień
Maki polne (te dziko rosnące, intensywnie czerwone, z czarnym środkiem) kwitną w Polsce od połowy czerwca do początku lipca. To okno ma zaledwie dwa-trzy tygodnie, i w jednym sezonie potrafi się przesunąć o tydzień w obie strony — w zależności od tego, jak wczesna była wiosna i ile padało w maju. W roku, w którym jeździłam pod Sandomierz, najgęstsze pole było w okolicach 18–25 czerwca. Tydzień później, gdy wracałam z mężem M., już połowy kwiatów nie było — maki kwitną krótko, jeden kwiat trzyma się raptem dwie doby.
Gdzie szukać? Najgęstsze makowe pola w Polsce to obrzeża pól zbożowych — pszenicy ozimej, jęczmienia, rzepaku po zbiorach. Nie idziesz w głąb pola, idziesz wzdłuż jego skraju, w pas miedzy. U mnie najlepsze były rejony Sandomierza, Ponidzia, Roztocza, ale podobne łąki widziałam też pod Zamościem i w okolicach Krakowa. Trick: jedź gruntowymi drogami, nie autostradą — z autostrady maków nie zobaczysz.
Godzina złota — dlaczego nie da się jechać o 14:00
Maki w południowym słońcu wyglądają jak czerwona plastikowa zabawka. Mówię to bez przesady — ten kolor jest tak intensywny, że pełne słońce go „przepala". Po obróbce wszystko wygląda jak z taniej pocztówki. Jedź wieczorem. Idealnie 1,5–2 godziny przed zachodem słońca, w czerwcu to oznacza godziny 19:30–21:00. Łąka wtedy świeci od dołu, a kwiaty — zamiast krzyczeć — zaczynają śpiewać.
Nie ma piękniejszego światła niż czerwcowy zachód nad polem maków. Tego się nie obrobi w Lightroomie. To się musi zdarzyć w aparacie.— moja zasada od dwóch sezonów
Drugi atut wieczornego światła: dzieci są zmęczone. Mniej biegają, częściej kucają, dłużej obserwują. Dla fotografa złota godzina to dwa razy złoto — raz dla światła, raz dla cierpliwości modelek.
W co ubrać dziecko do sesji w polu maków
Największy błąd, jaki widzę u mam, które potem wrzucają zdjęcia na grupy fotograficzne: ubrania w kolorach konkurujących z makami. Czerwień, fuksja, pomarańcz, jaskrawa zieleń — wszystko to walczy z kwiatami i wygrywa, bo go jest więcej. Twoje dziecko gubi się w kadrze.
Działa natomiast pastelowa paleta:
- biel, kremowy, ecru — najbezpieczniejszy wybór, sukienka „a la babcia" zawsze działa
- delikatny jasny róż (pudrowy, brzoskwiniowy) — dziewczynka znika w kwiatach jak motyl
- jasny len, oliwka, beż — chłopcy wyglądają jak z planszy ilustracji do książki
U mojej córki sprawdziła się prosta lniana sukienka po kuzynce — luźna, bez napisów, sięgająca za kolano. Dla syna miałam płócienne portki i biały podkoszulek. Bez logotypów, bez napisów, bez tipa Spider-Mana. Im prościej, tym bardziej kwiaty robią robotę. Włosy córki przypięłam jedną kwiatową spinką, którą w ciszy zrobiłyśmy razem z chabra rosnącego w trawie obok.
Jak fotografować dzieci tak, by NIE deptały kwiatów
To jest moja największa lekcja z makowego pola — i myślę, że najważniejsza. Maki polne są dziką roślinnością chronioną zwyczajowo, ich kwiaty trwają dwa dni, a sezon na nie tylko dwa tygodnie. Gdy ekipa fotograficzna wchodzi w łąkę i zaczyna „aranżować ujęcie", potrafi w 20 minut zniszczyć kawałek przyrody, który rósł kilka miesięcy. Widziałam to wiele razy w mediach społecznościowych i powiem otwarcie: nie cierpię tego.
Jak to robimy u nas:
- Wchodzimy istniejącą ścieżką — między pola zbożowe biegną zawsze polne dróżki, miedze, ścieżki traktorowe. Tam się stoi, tam się robi zdjęcia. Nie wchodzimy w głąb łąki.
- Dziecko fotografuję z miedzy — siadam, kucam albo kładę się w trawie na wydeptanej ścieżce. Dzieci pozostają na ścieżce albo na samym jej brzegu.
- Telefon-zoom albo 50mm — zamiast podchodzić bliżej, zbliżam się obiektywem. 50mm na pełnej klatce albo zoom 70-200 daje cudowne kompresje tła, w którym maki wyglądają jak czerwona mgła. Telefon w trybie portretowym też daje radę — naprawdę.
- Zdjęcia od tyłu — najpiękniejsze ujęcia mam, kiedy dziecko stoi przodem do słońca, plecami do mnie. Nie widać twarzy (dla blogu zresztą i tak rozmywam), widać sylwetkę, sukienkę, kwiaty. Pełen szanowanej anonimowości urok.
- Brak rekwizytów na kwiatach — żadnych baniek mydlanych nad łąką, żadnych konfetti, żadnych puszczanych balonów. To jest łąka, nie studio.
Sprzęt — 50mm vs telefon, czyli rzeczowa odpowiedź
Dostaję mnóstwo wiadomości w stylu „Magda, jaki aparat kupić, żeby tak fotografować?". Odpowiedź jest niewygodna, ale prawdziwa. Mój ulubiony ulubiony zestaw na taką sesję to lustrzanka pełnoklatkowa + obiektyw 50mm f/1.8 (mam Nikona D750 z 50mm 1.8G, używanego od 8 lat). Ale gdy kiedyś zapomniałam aparatu w samochodzie i fotografowałam tylko telefonem, też wyszły zdjęcia, na które patrzę do dziś. Telefon na trybie portretowym, plus szybka edycja w darmowym Snapseed, plus dobra godzina — to wystarczy na blog, na rodzinną pamiątkę, na wydruk 10×15.
Klucz nie tkwi w sprzęcie. Klucz tkwi w wyborze pory, wyborze ubrania, i w tym, że nie depczesz. Aparat Nikon nie zmieni nieładnego światła na ładne. A telefon w dobrym świetle robi cuda.
Jeśli interesują cię też inne sesje plenerowe z dziećmi, koniecznie zerknij na moje notatki o robieniu rodzinnych zdjęć w stylu naturalnym i o świątecznej sesji wielkanocnej w domu. To moje dwa ulubione „domowe" plenery do treningu.
Maki i moja córka — prywatna anegdota
Nie planowałam tej części, ale nie umiem o niej nie napisać. Po naszej drugiej sesji, już zaplanowanej, córka usiadła w samochodzie i powiedziała, kompletnie poważnie: „Mamo, jak będę duża, też będę robić zdjęcia. Ale w polu maków, bo to jest najpiękniejsze miejsce na świecie". Mam nagrane jej maleńkie kwadratowe zdjęcie z tego dnia, na którym stoi sama wśród kwiatów, kapelusz spadł, włosy na wietrze, twarzy nie widać. Wisi w salonie, zaraz obok zdjęcia M. z naszego ślubu. Maki to nie tylko kadr — to wspomnienie, które pakujesz dziecku do plecaka.
W domu mamy też zasadę: nie zrywamy. Maki polne więdną w wazonie w pół godziny, a na łące służą pszczołom i mnóstwu innych owadów. Córka przez chwilę próbowała mnie przekonać, że jeden kwiatek mogłybyśmy „pożyczyć". Powiedziałam jej coś, co teraz powtarza siostrzeńcom: „Maki to są kwiaty, które się ogląda. Jak gwiazdy." I tak zostało.
Kalendarz makowy na cały sezon
Dla zaplanowania — bo wiem, że ktoś o to zapyta:
- 1–10 czerwca: maki dopiero zaczynają, na łąkach ich mało, ale można polować w okolicach Sandomierza i Krakowa
- 15–25 czerwca: pełnia sezonu, łąki są jak czerwone dywany, najlepszy moment na sesję
- 26 czerwca – 5 lipca: szczyty już za nami, ale wciąż możesz mieć szczęście
- po 10 lipca: zwykle koniec, kwiaty więdną, łodygi szarzeją
Jeśli planujesz wyjazd z dzieckiem specjalnie pod sesję, ja proponuję wziąć bufor 5 dni. Nie wiesz, w którym dokładnie tygodniu twoja konkretna łąka da pełnię — pojeżdżaj, zobacz, wróć z aparatem, gdy jest gotowa. To nie jest plener pod harmonogram; to jest plener pod intuicję. Dlatego mi się tak podoba.
A wieczorem, gdy już wrócicie do domu i dzieci pójdą spać, nalej sobie herbaty, otwórz pliki i zobacz — naprawdę zobacz — co masz na karcie. Najlepsze zdjęcia mojego życia leżały tam, gdzie się ich nie spodziewałam: w tle, gdy córka po prostu szła. Maki oddają wszystko, jeśli się je tylko uważnie sfotografuje.
Najczęstsze pytania
Kiedy kwitną maki polne w Polsce?
Maki polne kwitną zazwyczaj od połowy czerwca do początku lipca. Pełnia sezonu wypada między 15 a 25 czerwca, ale w zależności od pogody (wczesna wiosna, ilość deszczu w maju) może się przesunąć o tydzień w jedną lub drugą stronę. Pojedynczy kwiat utrzymuje się tylko 2–3 dni, więc okno fotograficzne jest naprawdę krótkie.
Gdzie najlepiej szukać makowego pola w Polsce?
Maki rosną głównie na obrzeżach pól zbożowych — pszenicy, jęczmienia, miedz polnych. Najwięcej ich w rejonach Sandomierza, Ponidzia, Roztocza, w okolicach Krakowa i Zamościa. Jedź gruntowymi drogami, omijaj autostrady. Wskazówka: szukaj nie środka pola, tylko jego brzegu i miedzy.
O której godzinie najlepiej fotografować pole maków?
Godzina złota — czyli 1,5–2 godziny przed zachodem słońca. W czerwcu to godziny 19:30–21:00. Wtedy światło jest miękkie, kolor maków intensywny, ale nie „plastikowy". Południowe słońce wypala czerwień i sprawia, że zdjęcia wyglądają sztucznie. Wschód też jest piękny, ale dzieci o 5 rano… cóż.
W co ubrać dziecko na sesję w polu maków?
W pastelowe, jasne kolory — biel, kremowy, jasny róż, len, beż, oliwka. Unikaj czerwieni, fuksji, pomarańczu i jaskrawych zieleni — kolory te konkurują z makami i sprawiają, że dziecko gubi się w kadrze. Sprawdza się prosta lniana sukienka, biały podkoszulek, płócienne spodenki. Bez napisów, bez dużych logotypów.
Czy można zrywać maki polne?
Nie warto. Maki polne więdną w wazonie w 30 minut — nie utrzymasz ich w domu nawet przez wieczór. Kwiat trwa na łące 2–3 dni i karmi pszczoły oraz inne owady. Z punktu widzenia ekologii i przyzwoitości — fotografujemy, oglądamy, zostawiamy. Maki polne nie są prawnie chronione, ale niepisana etyka fotografów plenerowych jest jednoznaczna.
Czy mogę zrobić ładne zdjęcia w polu maków telefonem?
Absolutnie tak. Współczesny smartfon w trybie portretowym, w godzinę złotą, z ubranym pastelowo dzieckiem na miedzy — daje zdjęcia, które bez wstydu wydrukujesz w 20×30. Klucz nie tkwi w sprzęcie, tylko w wyborze pory, ubrania i kompozycji. Po sesji szybka edycja w darmowym Snapseed lub Lightroom Mobile i gotowe.