Tego wieczora zorientowałam się, że Saint-Exupéry napisał coś więcej niż książkę dla dzieci. Napisał test dla rodziców. Bo kiedy dziecko prosi cię, żebyś narysowała baranka, to nie jest prośba o sztukę — to prośba o uwagę. I nieważne, jak bardzo nie umiesz, ważne, czy spróbujesz.
Myślałam, że szybko wybrnę. Nabazgrałam coś, co miało być barankiem, a wyglądało jak chmurka z patyczkami. Córka popatrzyła krytycznie i powiedziała: „Mamo, ten baranek jest chory. Spróbuj jeszcze raz". Spróbowałam. Drugi też nie wyszedł. Trzeci też nie. W tej chwili dotarło do mnie, że tak właśnie czuł się Mały Książę patrzący na pierwsze próby pilota. I że ja — dorosła, wykształcona, czytająca książki o pedagogice — przegrywam z sześciolatką w starciu o baranka.
Następnego dnia usiadłam i nauczyłam się czterech sposobów, jak narysować baranka prosty sposób. Bo skoro mam w domu fankę Małego Księcia, to nie obraza mojego ego, tylko zadanie domowe.
Skąd pochodzi „proszę, narysuj mi baranka" — kontekst literacki
Dla porządku: cytat pochodzi z drugiego rozdziału „Małego Księcia" Antoine'a de Saint-Exupéry'ego, wydanego w 1943 roku. Pilot rozbił się na Saharze i pierwszą rzeczą, którą słyszy od dziwnego małego chłopca, jest właśnie ta prośba: S'il vous plaît, dessine-moi un mouton. Po polsku — w tłumaczeniu Jana Szwykowskiego — „Proszę cię, narysuj mi baranka".
Pilot rysuje pierwszego baranka. Mały Książę odpowiada: nie, ten jest chory. Drugiego — nie, ten ma za długie rogi. Trzeciego — nie, ten jest za stary. W końcu zniecierpliwiony pilot rysuje pudełko i mówi: „w środku jest twój baranek". I Mały Książę odpowiada zachwycony: „Tak, właśnie tak chciałem".
To jest klucz do całej książki. „Narysuj mi baranka co to znaczy" — to nie jest pytanie o rysunek. To jest pytanie o wyobraźnię. O zaufanie. O to, czy potrafimy razem wymyślić coś, czego nie widać. I właśnie dlatego ta scena działa na dzieci magicznie: bo dziecko, w odróżnieniu od dorosłego, od razu rozumie, że w pudełku jest baranek. Nie musi go widzieć — wystarczy, że wie.
Jak narysować baranka — sposób 1: kreska po kresce, dla mam, które nie umieją rysować
Najprostszy schemat, który nauczył mnie YouTube i dwie godziny prób:
- Zaczynamy od owalu — to będzie ciało baranka, ułożone poziomo. Nie musi być idealne, lepiej żeby było lekko wybrzuszone u góry.
- Po prawej stronie owalu rysujemy drugi, mniejszy owal — to głowa. Lekko zachodzi na ciało.
- W środku ciała robimy falowane kreski od góry — wełna. Im więcej fal, tym puszysta wełna. Można też narysować same kreseczki w kratkę, baranek wtedy wygląda komiksowo.
- Pod ciałem cztery proste pionowe kreski — nogi. Nie rysuj kopytek, sześciolatka i tak rozpozna, że to baranek.
- Na głowie dwa małe trójkąty po bokach — uszy. I dwie kropki — oczy. Uśmiech opcjonalnie, ja nie rysuję, bo zawsze wychodzi mi smutny.
Całość zajmuje minutę. Córka oceniła: „Ten jest dobry, ale nadal trochę chory". Postęp.
Jak narysować baranka — sposób 2: z chmurki
To wersja dla naprawdę zdesperowanych. Idea: rysujesz chmurkę (znasz, prawda? tę falowaną kreskę dookoła pustego pola), a potem dodajesz pod nią cztery patyczki-nogi, z boku małą głowę z uchem i oczkiem. Cała wełna jest w chmurce.
Mój syn (cztery lata) opanował ten sposób w pięć minut i od tygodnia zapełnia mi nim całą lodówkę. Działa zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz pokazać dziecku, że rysować potrafi każdy — bo „chmurkę z nóżkami" zrobi naprawdę każdy maluch. Saint-Exupéry by to zaakceptował.
Jak narysować baranka — sposób 3: z liczby 6
Ten jest sprytny. Wpadłam na niego w jednym z poradników dla nauczycielek przedszkola: rysujesz dużą szóstkę — tak, taką cyfrę. Górny brzuszek szóstki to głowa baranka, wydłużasz ogonek tak, żeby zatoczył pętlę i stał się ciałem. Dorabiasz uszko, nóżki, oczko i wełnę falami w środku ciała.
Mojej córce ten sposób bardzo się spodobał, bo „magicznie zamienia się" cyfrę w zwierzątko. Świetne ćwiczenie też do nauki cyfr — można rysować zwierzęta z różnych liczb (z trójki wychodzi smok, z dwójki łabędź, z ósemki bałwan). U nas to wieczorny rytuał: ja rysuję cyfrę, dziecko zgaduje, jakie zwierzę z niej wyjdzie.
Jak narysować baranka — sposób 4: pudełko à la Saint-Exupéry
Mój ulubiony i zawsze zostawiany na koniec. Bierzesz kartkę i rysujesz prostokąt z trzema kreskami u góry oznaczającymi otwory wentylacyjne. Pod spodem podpis: „twój baranek jest w środku". Koniec.
Kiedy pierwszy raz pokazałam to córce, zrobiła zdziwioną minę, ale po chwili zaczęła się śmiać. Wytłumaczyłam jej historię z książki — że pilot też nie umiał narysować baranka, więc narysował pudełko, i że to jest ten najlepszy baranek na świecie, bo każdy może sobie wyobrazić takiego, jakiego chce. Od tej pory ona sama używa tego triku, kiedy nie ma ochoty rysować, ale chce, żebym docenił rysunek.
Dlaczego dzieci proszą „narysuj mi" — i co naprawdę chcą usłyszeć
Kiedy zaczęłam rysować baranki na żądanie, zauważyłam coś, czego wcześniej nie widziałam. Dziecko, które prosi mamę o rysunek, prosi o coś zupełnie innego niż rysunek. Prosi o:
- Twoją uwagę na kilka minut — bez telefonu, bez zegarka, bez „zaraz".
- Pewność, że jego pomysł jest ważny — bo jak mama go rysuje, to znaczy, że istnieje na poważnie.
- Wspólną historię — bo każdy rysunek to wstęp do opowieści: a po co temu barankowi czerwony szalik? a gdzie on mieszka? a co je?
Dlatego nie ma czegoś takiego jak „kiepski rysunek dla dziecka". Najgorszy nawet baranek narysowany przez mamę bije najlepszą książeczkę z obrazkami, bo ten baranek powstał dla niego. To samo zauważyłam zresztą w innych naszych projektach — kiedy razem robiłyśmy kartkę świąteczną dla babci, córka pamiętała każdy mój nieudany pomysł, ale kompletnie nie pamiętała, jak skończyło się gotowanie obiadu. Bo to ja byłam tam z nią, palcem unurzanym w farbie, śmiejąc się z błędów.
Podobnie było, kiedy szykowałyśmy sesję wielkanocną z barankiem i wymyślałyśmy razem rekwizyty. Albo kiedy stawialiśmy w salonie namiot tipi z prześcieradeł. Te wspomnienia nie zostają z dziećmi dlatego, że wszystko nam wyszło — zostają, bo byłaś przy tym.
Ile lat dziecko ma, żeby zrozumieć Małego Księcia?
To pytanie zadaję sobie regularnie i regularnie zmieniam zdanie. Pierwszy raz czytałam córce „Małego Księcia" przed jej szóstymi urodzinami. Zrozumiała wtedy historię — pilot, planety, róża, baranek. Ale filozofia poszła obok. Kiedy doszłyśmy do „dorośli sami z siebie nigdy nic nie rozumieją" — pokiwała głową i poszła dalej, jakby to było oczywiste.
Dla syna (cztery lata) czytam fragmentami — historię o baranku zrozumiał świetnie, historii o lisie nie chce słuchać, róża go nudzi. I to jest okej. „Mały Książę" nie jest książką do zaliczenia — jest książką do wracania. Mówi się, że czyta się ją trzy razy w życiu: jako dziecko, jako nastolatek, jako rodzic. Za każdym razem rozumie się inną książkę.
U nas w domu doszło już do tego, że córka cytuje Saint-Exupéry'ego z głowy. Ostatnio, kiedy odmówiłam jej trzeciej dokładki lodów, popatrzyła na mnie i powiedziała: „Dorośli to dziwni". To było tak celne, że nie mogłam się powstrzymać od śmiechu i dałam jej tę trzecią dokładkę. Mały Książę wygrał.
Co znaczy baranek w „Małym Księciu" — moja interpretacja po dwóch lekturach z dziećmi
Spotkałam się z różnymi interpretacjami. Że baranek to dzieciństwo, którego pilot szuka. Że to symbol niewinności. Że to test wyobraźni czytelnika. Że to alegoria miłości — bo Mały Książę chce baranka po to, żeby zjadał chwasty na jego planecie i chronił różę.
Moja interpretacja, jako mamy dwójki, jest prostsza: baranek to wszystko to, czego nie da się narysować, a co istnieje. Miłość, opieka, codzienne drobne troski. Pilot rysuje pudełko, bo prawdziwa miłość zawsze jest w pudełku — niewidoczna na pierwszy rzut oka, ale obecna. Dziecko, które prosi cię o baranka, prosi o to, żebyś go pokochała na tyle, żeby próbować rysować nawet wtedy, kiedy nie umiesz.
I to jest powód, dla którego ja, mama, która nie umie rysować, mam teraz w szufladzie biurka trzydzieści baranków narysowanych przez ostatnie pół roku. Każdy inny, każdy zachowany. Bo wiem, że za pięć lat córka już nie będzie mnie o nie prosić. A ja zostanę z pudełkiem pełnym baranków — i będę wiedziała, że była tam. Trochę jak wtedy, gdy czytałam jej i synowi naprzemiennie, próbując pogodzić ich potrzeby — jeden chce „Małego Księcia", drugi „Misia Uszatka". I tak codziennie.
Dlatego, jeżeli twoje dziecko poprosi cię dzisiaj „narysuj mi baranka" — usiądź. Weź kartkę. Spróbuj. Nie musi być piękny. Wystarczy, że jest twój.
Najczęstsze pytania
Jak narysować baranka krok po kroku z dzieckiem?
Najprostszy schemat: owal poziomy (ciało) + drugi mniejszy owal z prawej (głowa) + falowane kreski w środku ciała (wełna) + cztery pionowe kreski pod spodem (nogi) + dwa trójkąty na głowie (uszy) + dwie kropki (oczy). Cała sekwencja zajmuje minutę i nie wymaga umiejętności plastycznych. Dla młodszych dzieci można uprościć do „chmurka z czterema nóżkami".
Skąd pochodzi cytat „proszę, narysuj mi baranka"?
Cytat jest z drugiego rozdziału powieści „Mały Książę" Antoine'a de Saint-Exupéry'ego, wydanej w 1943 roku. To pierwsze słowa, które tytułowy bohater mówi do pilota rozbitego na Saharze. W oryginale: S'il vous plaît, dessine-moi un mouton. Polska wersja w tłumaczeniu Jana Szwykowskiego: „Proszę cię, narysuj mi baranka".
W jakim wieku dziecko zrozumie „Małego Księcia"?
Z mojego doświadczenia — historię dziecko zrozumie od 5–6 lat (pilot, baranek, planety, róża). Filozofię i symbolikę — dopiero w wieku nastoletnim i później. Dla 3–4-latka można czytać fragmentami (sama scena z barankiem działa świetnie). „Mały Książę" to książka do wracania — czyta się ją inaczej w każdym wieku.
Co znaczy baranek w „Małym Księciu"?
Interpretacji jest wiele. Baranek to symbol wyobraźni (dziecko widzi go w pudełku, dorosły nie potrafi), niewinności i dzieciństwa, oraz opieki (Mały Książę chce baranka, żeby chronił jego różę). Saint-Exupéry użył go też jako test dla czytelnika: jeśli widzisz baranka w pudełku, jeszcze nie zapomniałeś, jak być dzieckiem.
Jak narysować baranka kredkami z małym dzieckiem?
Dla 3–4-latka najlepiej działa „metoda chmurki": rysujesz dziecku falowaną chmurkę, a ono dokleja cztery kreski-nóżki, kropkę-oko i trójkąt-ucho. Wełnę kolorują grubymi kredkami w sposób spontaniczny. Dla 5–7-latków sprawdza się „baranek z liczby 6" — rysujesz dużą szóstkę, ono dorabia detale. Klucz: nie poprawiaj rysunku dziecka, nawet jeśli „nie wygląda jak baranek".
Co zrobić, gdy nie umiem rysować, a dziecko prosi o rysunek?
Zrób pudełko à la Saint-Exupéry — narysuj prostokąt z trzema kreskami u góry (otwory wentylacyjne) i podpisz „twój baranek jest w środku". Wyjaśnij dziecku historię z książki. To genialny ratunek dla każdej mamy bez talentu plastycznego, a jednocześnie najpiękniejsza interpretacja: prawdziwa wyobraźnia działa wtedy, kiedy dorysowujesz w głowie to, czego nie ma na kartce.